Wyczerpana teraźniejszość, spalona przyszłość, czyli jak niszczymy podstawę naszego istnienia, żyzną glebę

Potrzebna jest zmiana paradygmatu w celu regeneracji gleby. Musimy porzucić utarte szlaki na rzecz nowych, ponieważ stare drogi się skończyły.

Dzisiaj poświęcamy „rozwój” gleby na ołtarzu zysku („biznes rolniczy”): dążymy do wyższych plonów w imię „rentownego, konkurencyjnego” rolnictwa.

Żyzna gleba – podstawa naszego istnienia

Trzyście lat temu rolnictwo miało zupełnie inne znaczenie. W tamtych czasach areał uprawny po trzech lub czterech latach uprawy Odpoczywał przez 20–30 lat.. Po wypalaniu odzyskała zdolność do produkcji, ponieważ natura odzyskała równowagę, zregenerowała się, a dzięki zmianom w roślinności dwutlenek węgla z atmosfery został ponownie wpompowany do gleby. W ten sposób wzrosła żyzność gleby, przywrócono równowagę wodną i ekologiczną.

Nie można tego wystarczająco podkreślić: Żyzna gleba jest podstawą naszego dobrobytu.. Mimo to traktujemy go tak, jakby był niewyczerpanym źródłem energii.

Dzisiejszy, globalne zniszczenie gleby wynika z nadmiernej eksploatacji środowiska naturalnego, ale wielu obwinia zmiany klimatyczne za szkody wyrządzane w rolnictwie. W rzeczywistości jednak to chciwe, krótkowzroczne podejście do wykorzystywania środowiska powoduje ten problem i dodatkowo go pogłębia.

Bez zmiany paradygmatu nie będzie przyszłości

W ciągu ostatnich sześćdziesięciu lat stosowanie nawozów sztucznych wyparło nawożenie organiczne. Nasze wody gruntowe uległy zanieczyszczeniu, a ponad 70% powierzchni naszego kraju stało się wrażliwe na azotany. Struktura naszych gleb uległa zniszczeniu w wyniku intensywnej uprawy i „odtleniania” materii organicznej, w różnym stopniu w zależności od rodzaju gleby.

Latem odkryta gleba nie tylko traci humus, ale także się przegrzewa. Z powodu braku wody nie jest w stanie odprowadzić ciepła, co powoduje suszę atmosferyczną w pobliżu powierzchni. Przez pewien czas ewaporacja wyrównuje ten brak, ale potem w krajobrazie pojawia się deficyt wody. Susza nasila się – nawet na obszarach porośniętych roślinnością.

Lasy również cierpią z powodu upałów. Drzewa poprzez stomaty liści „oddychają” wodą podczas wiązania CO₂, nie wytwarzając żadnych produktów. W przypadku braku wody nie dochodzi do rozkładu liści, przez co grzyby żyjące w symbiozie z drzewami również tracą swoje zapasy z łańcucha pokarmowego. Składniki odżywcze nie są ponownie wykorzystywane, las słabnie, a zagrożenie pożarowe wzrasta. To już problem globalny.

Ślepa uliczka myślenia specjalistycznego

Dzisiejsze myślenie specjalistyczne – kiedy ktoś koncentruje się na jednej dziedzinie lub po prostu dąży do zysku – nie zajmuje się konsekwencjami. A przecież tylko holistyczne podejście pozwala dobrze służyć przyszłości.

A „wszystko jest ze sobą powiązane” Zasada ta znajduje odzwierciedlenie w cyklach natury, które ulegają zakłóceniu w wyniku konkurencji gospodarczej.

Wszystkie produkty główne i uboczne wytworzone na gruntach rolnych są przez nas konsumowane, a znaczna ich część stanowi materia organiczna, z której pozyskujemy „energię odnawialną” – jako biomasę o „zerowym bilansie CO₂”. Jednak bilans ten nigdy nie może być naprawdę zerowy, ponieważ transport, zbiórka, inwestycje, uwalnianie energii i jej transport wiążą się z emisjami i stratami. A biomasa Wycofanie go z systemu, który jeszcze funkcjonuje – albo już umiera – służy tylko gospodarce rynkowej, a nie naturze.

Pozorny obieg zamiast rzeczywistego obiegu

Zgodnie z nowym trendem model gospodarki linearnej został zastąpiony modelem gospodarki o obiegu zamkniętym, który obecnie ideologia oparta na biomasie próbuje „zreformować”. Jednak za pozornymi działaniami rzeczywistość pozostaje niezmienna: wzrasta eksploatacja przyrody.

Warto raczej podążać za myślami profesora Józsefa Országha, który twierdzi, że biomasy jest materiałem budulcowym życia – pokarmem dla mikroorganizmów znajdujących się na samym dole łańcucha pokarmowego, które utrzymują żyzność gleby, podstawą naszego odnowienia i dobrobytu.

Nie należy myśleć o dobrobycie gospodarczym, ale o zdrowych glebach i usługach ekologicznych świadczonych przez krajobraz:

  • znośna temperatura,
  • czyste powietrze,
  • zdrowa żywność.

Mz kolei z masy roślinnej powstają produkty spożywcze, surowce przemysłowe, paliwa lub materiały opałowe – i w ten sposób zostaje wykluczony z cyklu życia.

Zakłócenie obiegu węgla

Dzisiejszy „problem utrzymujący problem” Z powodu takiego podejścia produkt uboczny otrzymuje status „odpadu”. Jego utylizacja wymaga kolejnych inwestycji, które ożywiają rynek, ale jednocześnie pochłaniają jeszcze więcej surowców i energii oraz przyczyniają się do globalnego ocieplenia.

Antropogeniczna modyfikacja obiegu węgla doprowadziła do przyspieszenia zmian klimatycznych. Prawdziwą przyczyną nie jest sam wzrost stężenia CO₂ w atmosferze, ale degradacja gleby i utrata bioróżnorodności.

Wraz z zanikiem wody z krajobrazu zmniejsza się różnorodność biologiczna, a wraz z nią samo życie. Żyzność gleby wynika z jej różnorodności biologicznej, a życie jest tym, co zatrzymuje w niej wodę.

Przyszłość, którą można spalić – zgodnie z planem

Wciąż w coraz większym stopniu korzystamy z kopalnych nośników energii.

Nadmiernie eksploatujemy nasze gleby (wyczerpujemy ich żywe i martwe zasoby węgla) oraz powstałe odpady zawierające węgiel – RDF, SRF, osady ściekowe – zamierzamy „wykorzystać” energetycznie”.

W międzyczasie produkty uboczne – słoma zbożowa, słonecznik, kukurydza, rzepak, resztki drzew owocowych i winorośli oraz korzenie drzew leśnych – uznane za neutralne pod względem emisji CO₂. spalamy jako biomasę, zamieniając przyszłość na drobne monety.

Wzrasta wydajność gospodarcza, a konsekwencje odczuwamy na własnej skórze.

Zamknięta przyszłość miasta

Urbanizacja nasila się. Życie na wsi staje się coraz mniej atrakcyjne dla społeczeństwa konsumpcyjnego.: niewiele usług, niskie wynagrodzenia.

Wraz z rozwojem miast koncentruje się zużycie materiałów i energii, a wraz z nim również zanieczyszczenie środowiska. Wielkie ilości materiałów organicznych pochodzących z upraw są wykorzystywane w sposób scentralizowany, co zakłóca naturalny obieg materii. – oraz możliwość odnowy.

W ten sposób nie tylko zwiększa się żyzność gleby, ale także niszczymy również przyszłość naszych dzieci.

Uzdrawianie gleby to także uzdrawianie człowieka

Krajobraz może się zagoić tylko wtedy, gdy gleba jest stale zacieniona. (chronimy przed światłem i wiatrem): żywym pokryciem roślinnym, ściółką, wielopoziomową, zróżnicowaną roślinnością.

Zgodnie z praktyką rolnictwa syntropicznego Ernsta Götscha „wodę należy sadzić” – a jeśli zaangażujemy w to zwierzęta przeżuwające, możemy w naturalny sposób wspierać rehabilitację krajobrazu.

Kluczem do odnowy jest regeneracyjne gospodarowanie gruntami., co leczy nie tylko środowisko, ale także człowieka.